Nigdy nie wiem jak zacząć. Cokolwiek próbuje napisać zaczyna się tak samo. Bzdetem nie mającym żadnego związku z tym co chcę przekazać. Wybacz więc, drogi czytelniku, ale potrzebuję chwili, aby zebrać myśli. Rozpędzić ten pociąg, który ostatecznie dojedzie do stacji, przez zawiłości i zakręty drogi.
Cierpię na depresję. Nie ma w tym wstydu. Przynajmniej nie ma go już we mnie. Ale chce zrozumieć na co choruję. I pomóc innym zrozumieć to samo.
Będę więc pisał o tym, co we mnie siedzi. Będę wylewał z siebie przez to medium swoje własne doświadczenia i przemyślenia odnośnie tej choroby, próbując nadać jej pewien sens. Zaznaczam jednocześnie że jest to pewien rodzaj terapii dla siebie samego. Zobaczymy, czy w trakcie pisania tych wywodów zdołam przebrnąć, przybliżyć sobie i Tobie czym ta choroba jest, czy jedynie będzie to przybliżenie przeżywania osoby, która nie miała innego wyjścia, niż to przeżyć. Nie jest to w żadnym wypadku poradnik. Coś, co ma wypunktować co należy zrobić w danej sytuacji. Są to jedynie przemyślenia złamanego umysłu, który kiedyś był czymś więcej.